Ja uwielbiam karaczany. Skarmiłem do tej pory trochę wylęgu N. cinerea (mam ich ponad 100) i dorosłego samca Blaberus sp. (był już stary, jego rówieśnicy już zdychali).

Odnoście świerszczy to owszem - skarmiałem (mea culpa)... ale...
Uwielbiałem kłaść się na ziemi (ich terarium było na ziemi) i obserowwać. Tam non stop coś się działo. Jadły, biły się, liniały, grzały się, myły się.... non stop akcja. Można tak było leżeć i z godzinę... czas tak szybko tam płynął.