-
Brzydkie ochody po ochotkach
Spróbowałam dać ochotki mojemu Kapselkowi (czerwonolicy, albo żółtolicy - mam taki sam problem jak Kazz z określeniem, bo też ma raczej blado-pomarańczowe lica)
Na początku nawet nie wiedział, ze to jest jedzonko, bo karmię go z ręki, ale szybko zajarzył, że sam musi poskubać je na dnie.
No ale wystąpił po nich problem z odchodami. Ochotki tak jakby były przez niego niestrawione - robił takie rzadkie kupki z ciągnącymi się nitkami. Czy to mogło mu zaszkodzić? A może po prostu nie był przyzwyczajony do takiego pokarmu, no i nie wiem, czy dalej mam mu dawać ochotki i ile naraz może ich zjeść, czy cały taki woreczek?
-
-
Re: Brzydkie ochody po ochotkach
Dzięki za odpowiedź - może faktycznie musi się przyzwyczaić do nowego jedzonka.
to był nieduży woreczek, ale i tak rozłożyłam mu ochotki na dwa razy. Nie wlałam ich razem z tą wodą, w której je kupiłam, lecz podawałam pojedynczo i woda nie była brudna.
A co do tego czy to scripta troosti, czy scripta elegans, to wydaje mi się jednak, że mam to drugie, bo np. mój Kapsel ma dokładnie taki sam plastronik jak ten na tym zdjęciu na http://www.chelonia.org/TscriptaelegansJG3.jpg ... No chyba, ze nie można poznać po rodzaju plastronu, ale lica to ma faktycznie pomarańczowe, a nie takie mocne czerwone jak widziałam u innych. No chyba że... jest mieszańcem.
-
Re: Brzydkie ochody po ochotkach
te podgatunki praktycznie mają takie same plastrony i karapaksy. óżnica jest w ubarwieniu głowy.
-
Re: Brzydkie ochody po ochotkach
Dzięki za odpowiedź. No cóż chyba pozostaje mi pstryknąć fotkę Kapselkowi i wtedy może się wszystko okaże.
-
Re: Brzydkie ochody po ochotkach
Chciałam dodać, że Kapsel już nie ma tego problemu - do ochotek przyzwyczaił się i wcina ze smakiem.
Uprawnienia umieszczania postów
- Nie możesz zakładać nowych tematów
- Nie możesz pisać wiadomości
- Nie możesz dodawać załączników
- Nie możesz edytować swoich postów
-
Zasady na forum