U mnie w pracy żółwica błotna do dzisiaj nosi pamiątke po zalotach żółwia czerwonolicego, a jest to odłamany (odgryziony ?!) fragment karapaksu. Uważajcie na czerwonolice ! Są mocne i czesto agresywne. U mnie też wydawały się spokojne, ale jak zaczęła się wiosna samce dostały szału.
Pomijając fakt, ze choróbska, których bezobjawowym nosicielem jest afrykańska Pelomedusa mogą być śmiertelne dla amerykańskich czerwonolicych. Jest taka zasada: nigdy nie łączy się razem żółwi z różnych kontynentów ze względu na patogeny. To tak jak my jedząc coś na egipskim bazarze dostajemy biegunki, a Arabowie jedza to samo i nic im się nie dzieje. U zółwi podobnie, tylko może się to skończyć śmiercią. Oczywiście nie zawsze tak jest, ale zagrożenie jest duże. U mnie trzy Pelomedusa subrufa siedzą ze stadkiem Pelusios castaneus, oba gatunki z jednego kontynentu i z jednego kraju (Ghana). Taki zestaw jest bardziej naturalny.
Dlatego polecam do pary drugiego czerwonolicego, bedzie bardziej gustownie.