Dark Raptor
23-03-2014, 03:18
Jak wiecie (lub nie wiecie :P) bawiłem się ostatnio w prace terenowe w północno-zachodniej Polsce. Nie spodziewałem się niczego ciekawego o tej porze roku... a zdziwiłem się nieźle. Pogoda była różna, od tropikalnych upałów, po przejmujące zimno i burze. Mimo tych faktów odłowy, z zastosowaniem różnych metod, dały ciekawe rezultaty.
W pułapki ekranowe (jak zrobię dokumentację foto zamieszczę zdjęcia) złapało się sporo rzadkości z rodzin: ścierowatych (Mycetophagidae) - fajna nazwa, kołatkowatych (Anobiidae), kornikowatych (Scolytinae - podrodzina rodziny ryjkowcowatych Curculionidae). Jest jeszcze sporo innego badziewia, ale niestety jeszcze go nie oznaczyłem (najpewniej w lipcu, po magisterce). Łowienie na światło i na "syrop z piwem rozsmarowany na pniu" nie dało rezultatu. Ta ostatnia metoda jest lubiana przez entomologów, bo zawsze trochę piwa zostaje po eksperymencie :P
Najciekawsze rezultaty dało poławianie "na upatrzonego", czyli zwyczajne "złap owada jeśli potrafisz". Na zrębach sosnowych złapałem mnóstwo korników i polujących na nie przekraski mróweczki (Thanasimus formicarius - przekraskowate: Cleridae). Inne wyspecjalizowane drapieżniki to przedstawiciele rodzajów Palorus i Corticeus, ze znanej hodowcom mączników i drewnojadów rodziny czarnuchowatych (Tenebrionidae). Na grzybach nadrzewnych i pod korą spróchniałych drzew znalazłem należących do tej samej rodziny innych przedstawicieli np. grzybca (Bolitophagus reticulatus), borzewkę (Diaperis boleti), Uloma culinaris, Tenebrio picipes, T. molitor i chyba jeszcze inny gatunek mącznika. Ponadto złapały się kózki (Cerambycidae): tycz cieśla (Acanthocinus aedilis), paśnik pałączasty (Plagionotus arunatus), Asemum striatum. Ryjkowce: szeliniaki (Hylobius abietis), smoliki (Pissodes sp.). Schwytałem też jednego miedziaka sosnowca (Chalcophora mariana).
Podczas tych polowań prawie przywalił mnie 5 metrowy pień drzewa... muszę więcej uważać ;-)
Na kwiatach latało mnóstwo kruszczyc z gatunków Cetonia aurata i Protaetia cuprea. W trawie widziałem dziesiątki oleic (Meloidae). Ciekawe chrząszcze odłowiłem na wyplówkach puszczyka. Były to modzelatki (Trox sp. - Trogidae). Podrażnione wydają skrzypiące dźwięki, jak wiele kózek.
A oto owady z których byłem najbardziej zadowolony. Wreszcie dorwałem pokątniki (Blabs lethifera), od paru lat chciałem mieć je w hodowli i znalazłem je w starej, opuszczonej stodole :P Mam nowe stanowisko jelonka rogacza (Lucanus cervus), znalazłem szczątki w próchnie, kilka nowych stanowisk ciołka matowego (Dorcus parallelopipedus), kozioroga dębosza (Cerambyx cerdo) i pachnicy dębowej (Osmoderma eremita).
I na koniec, w dość nieciekawych okolicznościach, stałem się właścicielem około 30 larw pachnicy. Zabrzmi to jak typowe tłumaczenie na forum, przy dorwaniu gatunku chronionego :P... ale coś o tych "okolicznościach". Na wspomnianym wcześniej zrębie, ścięto kilka robinii. Zainteresowało mnie to, że znalazłem przy nich mnóstwo odchodów kruszczyc. Po dokładniejszej obserwacji znalazłem dziesiątki zniszczonych kokolitów i martwych larw, pożeranych przez mrówki. Te nie zeżarte były wyschnięte na wiór (słońce ostro grzało). Gdy pogrzebałem w podłożu, znalazłem trochę żywych okazów. Wypadły z pni podczas cięcia i zdążyły wleźć w wilgotną jeszcze wtedy ściółkę. Zebrałem to co mogłem i teraz będę próbował je podhodować do imago. Część na 100% padnie (są w kiepskim stanie, często pokąsane przez mrówki), ale część powinna przetrwać (kilka zbudowało już kokolity). Kumpel jedzie za miesiąc w to miejsce, więc będą miały transport. Spróbuję je jakoś "zalegalizować", może będę w stanie uruchomić jakiś program "reintrodukcji" (takie przypadki wśród owadów się już zdarzały).
A w całej sprawie najbardziej boli mnie to, że prawdopodobnie setki tych chrząszczy skwierczą komuś wesoło w kominku... to tak ku przestrodze tym, którzy myślą, że próchniejące drewno to śmieć, który trzeba wywalić z lasu.
PS. Heh... rozpisałem się, a to tylko część z tego co mógłbym napisać... foty może już niedługo.
W pułapki ekranowe (jak zrobię dokumentację foto zamieszczę zdjęcia) złapało się sporo rzadkości z rodzin: ścierowatych (Mycetophagidae) - fajna nazwa, kołatkowatych (Anobiidae), kornikowatych (Scolytinae - podrodzina rodziny ryjkowcowatych Curculionidae). Jest jeszcze sporo innego badziewia, ale niestety jeszcze go nie oznaczyłem (najpewniej w lipcu, po magisterce). Łowienie na światło i na "syrop z piwem rozsmarowany na pniu" nie dało rezultatu. Ta ostatnia metoda jest lubiana przez entomologów, bo zawsze trochę piwa zostaje po eksperymencie :P
Najciekawsze rezultaty dało poławianie "na upatrzonego", czyli zwyczajne "złap owada jeśli potrafisz". Na zrębach sosnowych złapałem mnóstwo korników i polujących na nie przekraski mróweczki (Thanasimus formicarius - przekraskowate: Cleridae). Inne wyspecjalizowane drapieżniki to przedstawiciele rodzajów Palorus i Corticeus, ze znanej hodowcom mączników i drewnojadów rodziny czarnuchowatych (Tenebrionidae). Na grzybach nadrzewnych i pod korą spróchniałych drzew znalazłem należących do tej samej rodziny innych przedstawicieli np. grzybca (Bolitophagus reticulatus), borzewkę (Diaperis boleti), Uloma culinaris, Tenebrio picipes, T. molitor i chyba jeszcze inny gatunek mącznika. Ponadto złapały się kózki (Cerambycidae): tycz cieśla (Acanthocinus aedilis), paśnik pałączasty (Plagionotus arunatus), Asemum striatum. Ryjkowce: szeliniaki (Hylobius abietis), smoliki (Pissodes sp.). Schwytałem też jednego miedziaka sosnowca (Chalcophora mariana).
Podczas tych polowań prawie przywalił mnie 5 metrowy pień drzewa... muszę więcej uważać ;-)
Na kwiatach latało mnóstwo kruszczyc z gatunków Cetonia aurata i Protaetia cuprea. W trawie widziałem dziesiątki oleic (Meloidae). Ciekawe chrząszcze odłowiłem na wyplówkach puszczyka. Były to modzelatki (Trox sp. - Trogidae). Podrażnione wydają skrzypiące dźwięki, jak wiele kózek.
A oto owady z których byłem najbardziej zadowolony. Wreszcie dorwałem pokątniki (Blabs lethifera), od paru lat chciałem mieć je w hodowli i znalazłem je w starej, opuszczonej stodole :P Mam nowe stanowisko jelonka rogacza (Lucanus cervus), znalazłem szczątki w próchnie, kilka nowych stanowisk ciołka matowego (Dorcus parallelopipedus), kozioroga dębosza (Cerambyx cerdo) i pachnicy dębowej (Osmoderma eremita).
I na koniec, w dość nieciekawych okolicznościach, stałem się właścicielem około 30 larw pachnicy. Zabrzmi to jak typowe tłumaczenie na forum, przy dorwaniu gatunku chronionego :P... ale coś o tych "okolicznościach". Na wspomnianym wcześniej zrębie, ścięto kilka robinii. Zainteresowało mnie to, że znalazłem przy nich mnóstwo odchodów kruszczyc. Po dokładniejszej obserwacji znalazłem dziesiątki zniszczonych kokolitów i martwych larw, pożeranych przez mrówki. Te nie zeżarte były wyschnięte na wiór (słońce ostro grzało). Gdy pogrzebałem w podłożu, znalazłem trochę żywych okazów. Wypadły z pni podczas cięcia i zdążyły wleźć w wilgotną jeszcze wtedy ściółkę. Zebrałem to co mogłem i teraz będę próbował je podhodować do imago. Część na 100% padnie (są w kiepskim stanie, często pokąsane przez mrówki), ale część powinna przetrwać (kilka zbudowało już kokolity). Kumpel jedzie za miesiąc w to miejsce, więc będą miały transport. Spróbuję je jakoś "zalegalizować", może będę w stanie uruchomić jakiś program "reintrodukcji" (takie przypadki wśród owadów się już zdarzały).
A w całej sprawie najbardziej boli mnie to, że prawdopodobnie setki tych chrząszczy skwierczą komuś wesoło w kominku... to tak ku przestrodze tym, którzy myślą, że próchniejące drewno to śmieć, który trzeba wywalić z lasu.
PS. Heh... rozpisałem się, a to tylko część z tego co mógłbym napisać... foty może już niedługo.